piątek, 2 stycznia 2015

"Czerwone światła"

Światła, światła, światła, ciągle całe życie czerwone światła... zwłaszcza o poranku gdy trzeba się spieszyć... ile jeszcze tych czerwonych świateł? Czy przebiec na czerwonym bez względu na to jakie będą tego konsekwencje? (nie lepiej nie, na czerwonym już przebiegłam raz i dzięki..) i tylko czekać zostaje, czekać... a inni jadą, jadą, jadą... nieważne czy ford, fiat, toyota, czy honda czy mini morris... jadą, szybko jadą do przodu, a ja nie wiem czy czekać na żółte i zielone... stoję i czekam, czekam czekam (sic!) a cóż oni... wszyscy jadą, jadą albo przejadą... na czerwonym przejadą i co mi to da? ...ale stać tak nie chcę! Obejść wszystkie skrzyżowania, ronda, wielopasmówki? to prawie niemożliwe, nie da się ich obejść naookoło... przyjrzeć się uważnie i szybko przebiec na drugą stronę na czerwonym? Przenieś mnie... weź mnie na ręce i przenieś... ja Ciebie niosę cały czas ze sobą, tylko siebie samej przenieść nie mogę… i później unośmy się razem co dnia na ziemi-ponad ziemią… Nie chcę tak dłużej stać i patrzeć na te czarno-białe pasy... na bruk... ani na niebo, ani na tramwaje... chcę też iść do przodu, jechać, biec, iść na spacer nieśpieszny... do przodu, do przodu… DO PRZODU...

uljado 18.12.2013 środa 
 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz